Ewolucja w działaniu: The Rise of the Eastern Coyote

Photo credit: NPS

Kojot toruje sobie drogę przez zarośla, ledwie słyszalny trzask gałązek jest jedynym dźwiękiem oznaczającym jej przejście. Chodzi bardziej jak kot niż jak pies, stawiając jedną łapę przed drugą z powolnymi, celowymi krokami, aby wybrać jej drogę przez nocny las. Zatrzymuje się, by obwąchać drzewo i dołącza do niej drugi kojot, samiec, który robi to samo, po czym przysuwa uszy do głowy i wydaje cichy szczek. Pozornie w odpowiedzi, sowa hoots i oboje pauza.

To jest para i właśnie złapał zapach nieznanego kojota w ich terytorium. Samiec podnosi nogę, aby zaznaczyć miejsce, zanim odrzuci głowę do tyłu, aby wyć wielokrotnie. Jego towarzyszka dołącza się do niego z towarzyszącym mu skowytem i krótszymi skowytami, aby wypełnić luki. W tej chwili jest ich tylko dwoje, ale muszą zapewnić bezpieczeństwo na tym obszarze, kiedy urodzą się młode.

Para kojotów wschodnich. Photo credit: Jonathan Way

Dla ludzkiej rodziny, która mieszka 20 jardów w górę wzgórza, brzmi to jak pełne stado. Jutro opowiedzą sąsiadom, jak ostatniej nocy słyszeli tuzin kojotów w lesie za swoim domem.

Kojoty są bardzo niedawnymi przybyszami do wschodnich Stanów Zjednoczonych. Pierwotnie rdzenni mieszkańcy środkowo-zachodnich prerii, zwierzęta te po raz pierwszy rozszerzyły się na zachód do Kalifornii od końca XIX wieku do początku XX. W latach 40-tych kojoty przybyły na wschód, a w latach 50-tych ustanowiły swój zasięg od wybrzeża do wybrzeża. W czasie swoich wędrówek kojot łączył się z wilkami w rejonie Wielkich Jezior, a rezultaty tych związków docierały dalej na wybrzeże. Analiza DNA odchodów kojotów dowodzi, że większość kojotów na wschodzie jest w części wilkami. Te okresy ekspansji zbiegły się w czasie ze zdziesiątkowaniem populacji wilka, co pozostawiło niszę ekologiczną dla nowego głównego drapieżnika. Z niewielką lub żadną konkurencją ze strony większych dzikich psowatych, wschodnie kojoty rozkwitły. Ale coś z wilka pozostało w tyle.

Naukowcy uważają, że te hybrydy kojota z wilkiem żyją obecnie na całej drodze od Nowej Anglii w dół wzdłuż Appalachów, i robią się tak samo jak w domu w miastach i miasteczkach, jak lasy i prerie.

To może brzmieć przerażająco dla ludzi, którzy żyją obok nich. But these hybrid coyotes might be just what we need.

For Massachusetts, more coyotes could be an answer to a deer population that’s grown too large. Liczba jeleni jest „powyżej miejsca, w którym chcielibyśmy, aby była”, mówi David Wattles, biolog w Massachusetts Division of Fisheries and Wildlife, „szczególnie we wschodnim Massachusetts, wewnątrz korytarza Interstate 495”. Zbyt duża liczba jeleni oznacza, że rośliny są zjadane szybciej niż mogą odrastać, zmniejszając różnorodność flory, a wraz z nią zwierząt, które las może utrzymać. Obecność dużej liczby jeleni stwarza zagrożenie również dla ludzi, zwiększając rozprzestrzenianie się chorób przenoszonych przez kleszcze, takich jak Lyme, która osiągnęła rozmiary epidemii w niektórych obszarach Nowej Anglii. Gdyby jelenie były polowane przez te większe, bardziej wilkopodobne kojoty, mogłoby to skutecznie przywrócić równowagę ekosystemu.

Jonathan Way, założyciel organizacji Eastern Coyote/Coywolf Research, który bada kojoty, mówi, że są one „doskonałej wielkości canid” do życia obok ludzi. Są wystarczająco małe, by zniknąć w zaroślach, nie potrzebują tyle mięsa co wilki ani tak dużego terytorium, a mimo to polują na podobną zdobycz. Kojoty wschodnie „mogłyby być całkiem skuteczne jako drapieżniki jeleni”, mówi Way. Jeśli zwierzę jest „tylko w około 65 procentach kojotem, to znaczna część, około jedna trzecia jego genomu, nie jest kojotem”, mówi, co oznacza, że jest to zupełnie nowy gatunek. Jego znaczne poziomy DNA wilka oznaczają, że zwierzę przejmuje rolę drapieżnika wierzchołkowego w Nowej Anglii.

Populacja kojota wschodniego lub coywolf osiągnęła masę krytyczną w Nowej Anglii, mówi Way, utrzymując genom stabilny. To nie znaczy, że pozostanie on taki sam. „Jesteśmy w trakcie obserwowania ewolucji w działaniu. To zwierzę zostało stworzone mniej więcej 100 lat temu i wciąż ewoluuje.”

Kojot przechodzi przez drogę w pobliżu Herring Cove Beach, Cape Cod. Way przypisuje kojotom odpowiedzialność za utrzymanie populacji jeleni pod kontrolą. Photo Credit: Cape Cod Times

Według Waya, nie ma wątpliwości, że kojoty pomagają utrzymać populację jeleni w ryzach na Cape Cod. W rzeczywistości, kojoty żerują na jeleniach tak samo jak wilki, tylko inaczej, ponieważ koncentrują swoje wysiłki na płodach i słabych jeleniach, podczas gdy wilki celują w dorosłych. Roland Kays, szef Biodiversity Research Laboratory w North Carolina Museum of Natural Sciences, zgadza się, że tak jest, mówiąc, że jedna trzecia diety wschodniego kojota to jelenie.

Wattles mówi, że to mało prawdopodobne. „Nie są idealnym zamiennikiem dla wilków”, mówi. „Wilk jest znacznie większym zwierzęciem”, średnio około 100 funtów, ponad dwa razy więcej niż rozmiar wschodniego kojota. Podczas gdy około 33 procent większy niż ich odpowiedniki midwestern i z bardziej wilk-podobne czaszki, coywolves nadal mają głównie zachowanie kojota. Oznacza to, że oportunistycznie polują na jelenie, ale skupiają się na małych zwierzętach, takich jak gryzonie i króliki, więc pomimo ich większego rozmiaru, kojoty wschodnie nie mogą znacząco wpływać na populację jeleni. Największą zmianą w ich diecie, jak twierdzi Wattles, jest to, że nauczyły się włączać źródła pożywienia w pobliżu ludzkich obszarów, takie jak śmieci, zwierzęta domowe, karma dla zwierząt i nasiona z karmników dla ptaków.

Kojot bada prerię w Południowej Dakocie. Kojot zachodni (na zdjęciu powyżej) jest znacznie mniejszy niż jego odpowiedniki na wschodnim wybrzeżu. Photo credit: NPS

Nawet kojoty zachodnie ograniczają obecność jeleni i wiewiórek na zalesionych terenach podmiejskich – wynika z badania opublikowanego w Current Zoology w 2016 roku, przeprowadzonego przy użyciu pułapek z kamerą w środkowym Missouri. Badanie wykazało, że efekt ten jest bardziej wyraźny na obszarach w pobliżu populacji ludzkich, w przeciwieństwie do obszarów silnie zalesionych, gdzie jelenie mają więcej osłony przed drapieżnikami. W Nowej Anglii może to mieć miejsce w zalesionych miastach wschodniego Massachusetts i Connecticut. Populacja ofiar, takich jak jelenie z białym ogonem, zmniejszyłaby się w podmiejskich płatach leśnych albo dlatego, że uciekałyby przed kojotami, albo byłyby przez nie upolowane.

Dla przeciętnego mieszkańca przedmieść kojoty kojarzą się raczej z prerią lub głębokim lasem niż z podwórkiem, więc nawet jeden może być uważany za zbyt wiele. Wattles nazywa to „nośnością kulturową” danego obszaru, czyli jak dużą populację danego gatunku ludzie będą tolerować na danym terenie. Jest to odrębna kwestia od tego, ile zwierząt dany obszar może fizycznie utrzymać pod względem żywności, przestrzeni i innych potrzeb.

Wattles rozumie, że kojot jest „zdecydowanie polaryzującym gatunkiem” dzielącym „tych, którzy wysoko cenią kojoty w krajobrazie i tych, którzy widzą w nich zagrożenie dla bezpieczeństwa i chcą je prześladować. Mamy do czynienia z dużą ilością ludzi w większych obszarach miejskich i podmiejskich, którzy stają się coraz bardziej odseparowani od świata przyrody, nawet jeśli wiele zwierząt powraca do stanu.” Ponieważ kojoty dalej przystosowują się do podmiejskiego lub miejskiego stylu życia, coraz większa liczba ludzi stwierdzi, że muszą również dostosować swoje zachowanie, nawet jeśli „nie mają bazy wiedzy w radzeniu sobie z dzikimi zwierzętami.”

Kojot wschodni. Photo credit: Alfred Viola, Northeastern University

Ale Massachusetts to kraj kojotów i zwierzęta te są tutaj, aby pozostać, niezależnie od tego, czy nazywa się je kojotami czy kojotami wschodnimi. Uwolnione od swoich naturalnych drapieżników – wilków, lwów górskich i niedźwiedzi – kojoty wschodnie mogą być w stanie regulować gatunki szkodników, takie jak jelenie i wiewiórki. Mogą być na dobrej drodze do przywrócenia krajobrazu w systemie podmiejskim i miejskim poprzez samą swoją obecność, a jednocześnie są na tyle małe, że nie stanowią zagrożenia dla ludzi. Kojoty nadal mogą być konkurencją dla mniejszych zwierząt mięsożernych, takich jak lisy i bobkoty, ale Wattles mówi, że oba te zwierzęta wydają się dobrze sobie radzić. W rezultacie uważa on kojota za rodzimy gatunek dzikiej przyrody, a nie za gatunek inwazyjny, który mógłby „powodować spustoszenie na szeroką skalę w krajobrazie.”

Way zgadza się, że kojoty „powodują bardzo małe problemy dla ilości, które żyją wokół nas.” Mówi, że ponieważ zwierzęta są odpowiednio duże dla tego środowiska, dostosowały się do rozdrobnionych, ale gęstych lasów podmiejskiej Nowej Anglii, i poruszają się tak bardzo, ludzie myślą, że jest ich więcej niż w rzeczywistości. „Ludzie nie zdają sobie sprawy, że żyją wszędzie – to zdecydowanie zwierzęta przystosowawcze i łatwe do współistnienia.”

Para kojotów przekracza teren zalewowy. Photo credit: NPS

Dzielenie przestrzeni z dzikimi zwierzętami, zwłaszcza drapieżnikami, rzadko było do przyjęcia dla ludzi. Ale kojoty mogą okazać się dobrymi sąsiadami, czyniąc środowisko bardziej zadowalającym dla wszystkich – roślin, zwierząt i ludzi.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.